niedziela, 15 grudnia 2013

Brak czasu, humoru, ochoty na cokolwiek. Połowa grudnia, jak ten czas szybko leci. Oceny prawie wystawione, tragedii nie ma, ale szału również. Boję się co będzie dalej. Jeszcze tylko pięć dni i wolne, święta, okres czasu, który najmniej lubię. Rodzina, łamanie się opłatkiem, niby coś fajnego, ale nie dla mnie. Nawet nie liczę na prezenty, upominki, pieniądze, liczę jedynie na zrozumienie ze strony najbliższych. Chyba powinnam już przywyknąć do faktu, że mało kto mnie rozumie z tym wszystkim, w sumie czasem sama siebie nie rozumiem. To wszystko jest takie chore i kurewsko trudne. Wiele rzeczy sprawia mi ogromny ból, ale na niektóre nie mogę niestety nic poradzić. Jedyny fakt, który chyba potrafi poprawić mi humor to tegoroczny Sylwester, który spędzę w naprawdę w wspaniałym gronie. Mogę mieć tylko nadzieję, że wszystko pójdzie z planem i będziemy się bawić najlepiej jak potrafimy. Co dalej? Sama nie wiem. Nowy rok, nowe postanowienia, nadzieje. Zobaczymy jak to będzie, mogę mieć tylko nadzieję, że będzie tylko lepiej....




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz